
MOJE WAKACJE 2025 r.


W dniach 2–5 sierpnia spędziłem kilka dni nad polskim morzem. Nocowaliśmy w miejscowości Lubin koło Wapnicy. Zabraliśmy ze sobą rowery, dzięki czemu mogliśmy aktywnie zwiedzać całą okolicę.
Niedaleko naszego noclegu znajdowało się Grodzisko Lubin z tarasem widokowym, z którego rozciąga się przepiękna panorama Zalewu Szczecińskiego i okolicznych terenów.
Pierwszego dnia wybraliśmy się rowerami na plażę do Międzyzdrojów. Spacerowaliśmy po szerokiej, piaszczystej plaży oraz odwiedziliśmy słynne molo – jedno z najdłuższych nad Bałtykiem w Polsce. Byłem również w oceanarium, gdzie mogłem podziwiać fascynujący podwodny świat ryb z różnych zakątków świata.


Kolejnego dnia pojechaliśmy do Świnoujścia. To wyjątkowe miasto położone jest na 44 wyspach, z których tylko trzy są zamieszkane.
Trasą rowerową wzdłuż plaży i wjechaliśmy na stronę niemiecką. Na granicy stanąłem jedną nogą w Polsce, a drugą w Niemczech – to było ciekawe doświadczenie!

Odwiedziliśmy nadmorskie miasteczko Ahlbeck. Spacerowaliśmy tam po plaży oraz po zabytkowym molo. Weszliśmy także na wieżę widokową Aussichtsturm an der Ostseetherme. Wejście kosztowało jedynie 1 euro od osoby, a z góry mogliśmy podziwiać piękny widok na miasteczko oraz Morze Bałtyckie.
Był to bardzo udany wyjazd – pełen ruchu, pięknych krajobrazów i ciekawych miejsc.



Po powrocie musiałem szybko się spakować na kolejną wyprawę – tym razem w kierunku polskich gór. W dniach 8–10 sierpnia byłem w Jeleniej Górze, a dokładniej w uzdrowiskowej części miasta – Cieplice Śląskie-Zdrój.
Pierwszego dnia odwiedziłem Małą Japonię– niezwykły ogród japoński położony na wysokości ok. 600 m n.p.m., co czyni go najwyżej usytuowanym ogrodem japońskim w Polsce. Oprócz pięknych roślin można tam znaleźć świetny park zabaw.


W kolejnych dniach wyruszyłem na górskie szlaki. Zdobyłem Zamek Chojnik – średniowieczną warownię na szczycie wzgórza.
Z zamkiem Chojnik związana jest najbardziej znana karkonoska legenda – opowieść o okrutnej księżniczce Kunegundzie.
Według legendy Kunegunda była piękną, ale bardzo dumną i bezlitosną córką właściciela zamku. Wielu rycerzy starało się o jej rękę, lecz ona wymyśliła dla nich niezwykle trudną próbę. Każdy kandydat musiał okrążyć konno mury zamku, jadąc po wąskiej ścieżce tuż nad stromą przepaścią. Ci, którzy spadli w dół, ginęli na skałach. Wielu śmiałków straciło w ten sposób życie, a Kunegunda nie okazywała im współczucia.Pewnego dnia pojawił się jednak rycerz, który bez problemu wykonał zadanie. Zgodnie z obietnicą księżniczka musiała za niego wyjść. Nie mogąc znieść myśli o utracie wolności i władzy nad swoim losem, rzuciła się z zamkowej wieży w przepaść. Legenda głosi, że w wietrzne noce w ruinach zamku można usłyszeć jej lament…

Odwiedziłem też malowniczy Borowy Jar a zakończenie dnia wdrapałem się na Górę Witosza, skąd rozciąga się panorama Karkonoszy i Kotliny Jeleniogórskiej. Podczas pobytu nie mogło zabraknąć też relaksu – byłem w Termach Cieplickich.



Na sam koniec wakacji wybrałem się z mamą do Gdyni. Pierwszego dnia padał dość rzęsisty deszcz, ale mimo to udało nam się wyjść z hotelu i skorzystać z atrakcji w „Batyskafie”, gdzie obejrzeliśmy seans w kinie 7D. Spacerowaliśmy też po nadmorskim bulwarze i kupiliśmy bilety na tramwaj wodny do Helu.


Kolejnego dnia rano popłynęliśmy na Hel. Ciekawostką jest to, że Hel leży na samym końcu Mierzei Helskiej, a szerokość półwyspu w niektórych miejscach ma zaledwie kilkaset metrów – z jednej strony widać Zatokę Pucką, a z drugiej otwarte Morze Bałtyckie.
Na miejscu okazało się, że trafiliśmy na wydarzenie D-Day Hel 2025. Główną atrakcją była widowiskowa rekonstrukcja lądowania Aliantów na plażach Normandii w czerwcu 1944 roku. Inscenizacja z udziałem pojazdów wojskowych, wybuchów i rekonstruktorów w historycznych mundurach zrobiła na nas ogromne wrażenie – to było niesamowite przeżycie!
Odwiedziliśmy również słynne fokarium. Celem fokarium jest ochrona i odbudowa populacji foki szarej w Bałtyku.

Weszliśmy także na wieżę ciśnień w Helu, skąd podziwialiśmy piękną panoramę półwyspu i morza.

W drodze powrotnej mieliśmy okazję oglądać przepiękny zachód słońca z górnego pokładu promu.

Ostatniego dnia przywitała nas wysoka temperatura, więc zdążyliśmy jeszcze trochę poleżeć na plaży przed powrotem do Lubonia. To był idealny, letni finał wakacji – pełen wrażeń, pięknych widoków i niezapomnianych chwil.

